Ekspertyza to coś jak dobra rada przed randką – niby wiesz, co robić, ale jakoś nigdy nie działa. Znacie to? Bo ja tak. Próbowałem sam. Bez planu. Bez systemu. Efekt? Jak w moich młodzieńczych podrywach – niezręcznie, chaotycznie, z dziwnym bananem na twarzy i… pustym kontem (czytaj: zero klienta).
W tym artykule pokażę Ci, jak ekspertyza marketingowa może zamienić Twój chaos w skuteczny system, który przyciąga klientów jak dobry zapach przy kolacji. A nie jak stary dezodorant z lat 90.
Ekspertyza, czyli jak nie być tym gościem, co się stara, ale nie umie poderwać klienta
Wyobraź sobie randkę. Jesteś przygotowany: nowa koszula, pachniesz jak milion dolarów (albo jak próbka z Rossmanna), bukiet róż w ręce… ale mówisz: „No cześć, to co? Będziesz moją żoną?”
Ekspertyza to ten głos z boku, który mówi:
„Spokojnie, Romeo. Najpierw kawa. Potem poznajcie się lepiej. Zobacz, czego ona potrzebuje. Pokaż, że jesteś inny niż 100 innych facetów z Tindera.”
W marketingu jest identycznie. Jeśli wchodzisz do klienta z hasłem „Kup teraz!”, zanim on wie, kim jesteś – jesteś spalony. Ekspertyza to nie mądre słówka. To strategia. To plan. To system. To savoir-vivre w świecie sprzedaży.
Dlaczego Twoje działania marketingowe przypominają randkę w ciemno w barze mlecznym?

Bo robisz wszystko na czuja. Jeden dzień wrzucasz posty jak zakochany poeta, drugi – zapominasz, że masz fanpage. Brzmi znajomo?
To jest syndrom randkowicza-chaotycznego:
- „A może zadziała post z kotkiem?”
- „A może reklama na Facebooku, bo kolega robił?”
- „Może ulotki do skrzynek, bo tanio…”
W efekcie jesteś jak ten gość, co na imprezie podchodzi do każdej i mówi to samo:
„Cześć, masz może czas? Mam firmę i świetny produkt!”
I potem się dziwi, że kobiety – znaczy, klienci – nie reagują. Bo nie ma relacji. Nie ma emocji. Nie ma historii.
Ekspertyza to coś, co pozwala Ci PRZESTAĆ próbować wszystkich metod naraz i w końcu działać z sensem. Czyli nie być desperatem. Być facetem z klasą (nawet jeśli w szafie tylko dżinsy i koszulka z logo firmy 😉).
5 nieoczywistych prawd, które zmienią Twój marketing w skuteczne uwodzenie
(czyli jak przestać być marketingowym desperatem i zostać Casanovą sprzedaży)
1. Większość mikrofirm działa jak „facet z kompleksami”
Wyobraź sobie gościa na parkiecie, który przy każdym kawałku zmienia styl tańca, bo patrzy, co robią inni. Salsa? Hop, pląsa. Break-dance? Już robi śrubę, choć kręgosłup błaga o litość. Tak właśnie wygląda firma, która reaguje wyłącznie na ruchy konkurencji: ktoś wrzucił TikToka – robimy TikToka; ktoś dodał bota – my też. Klient to widzi i myśli: „Eee, desperat. Próbuje wszystkich, byle trafić”. Uwodzenie działa odwrotnie: pokazujesz, że masz swój rytm, własny groove i trochę luzu w kolanie. W praktyce? Zamiast kopiować kampanię sąsiada-blacharza, usiądź, spisz 3 unikalne problemy klienta i wymyśl, jak Twoja usługa je rozwiązuje. To Twój pierwszy krok od „kompleksów” do pewności siebie.
2. Marketingowa innowacja > technologiczna nowinka
Masz świetny produkt i myślisz, że on „sam się sprzeda”? To jak przyjść na randkę w smoking-glamour, usiąść i… milczeć, bo „strój wszystko mówi”. Nie, nie mówi. Dziewczyna po pięciu minutach ciszy zacznie sprawdzać komara na ścianie. Podobnie klient – bez opowieści, emocji i wartości odwróci wzrok. Innowacja marketingowa to nie wynalezienie teleportu; to pomysł, jak pokazać stare rzeczy w świeży, smakowity sposób. Pizza jest od wieków, a ktoś dorzucił ananasa i zrobił szum. Dorzuć „ananasa” do komunikacji: wideo, quiz, zabawny e-mail. Klienci nie chcą kolejnego krzesła – chcą wiedzieć, jak ich kręgosłup podziękuje za to konkretne krzesło o 16:59.
3. Klienci kochają autentyczność (bo plastikowe serce się nie zakocha)
Kiedyś myślałem, że muszę brzmieć jak korpodyrektor: „Nasza firma świadczy kompleksowe usługi…”. Efekt? Zero reakcji, jakbym szeptał do rośliny. Potem napisałem: „Robimy strony, które nie wstydzą się wyjść do ludzi – i nie rozsypują przy pierwszej aktualizacji”, i… bach! Komentarze, telefony, mem z pająkiem w rogu zapomnianej witryny. Autentyczność to powiedzieć: „Tak, jestem mały, ale zwrotny jak żółty fiat w uliczce – i dlatego działam szybciej niż wielka korpo-ciężarówka”. Klient szuka kogoś, kto mówi jego językiem, a nie recytuje folderów. Pokaż kulisy, opowiedz wpadkę (ja kiedyś wrzuciłem stronę testową z hasłem „tu będzie super” – klient wciąż mi to cytuje 😂). To buduje zaufanie szybciej niż trzy pieczątki jakości ISO.
4. „Zryw emocjonalny” to nie strategia (ani w miłości, ani w sprzedaży)
Kiedy ostatnio pisałeś romantyczny list? Raz, gdy Wenus była w Rybach? No właśnie. A posty na firmowym Facebooku? „Mamy nową promocję!” – cisza – „Wesołych Świąt!” – cisza. Klienci widzą sinusoidę i myślą: „Facet raz dzwoni o północy z wyznaniem, a potem znika na trzy miesiące – dziękuję, następny!”. Strategia to codzienne drobne gesty: krótki newsletter co tydzień, story zza kulis, mikro-promka dla stałych. Jak nuty w piosence: żadna nie gra solo, ale razem tworzą hit. W marketingu tak samo – regularność > jednorazowy fajerwerk.
5. Nie wierzysz w ekspertów, bo boisz się, że wyjdą Twoje błędy
To trochę jak unikać dentysty, bo odkryje, że masz ubytek. Spoiler: on i tak go znajdzie, a Im dłużej zwlekasz, tym bardziej będzie bolało – i portfel, i ego. Ja też kiedyś udawałem twardziela: „Strategia? Pff, mam intuicję!”. Efekt? Kampania, która zjadła budżet szybciej niż ja chipsy przy Netflixie. Dopiero gdy poprosiłem kogoś mądrzejszego, zobaczyłem: literówka w nagłówku, celowanie w złą grupę, call-to-action schowane jak kot pod kanapą. Ekspertyza to nie wytknięcie palcem – to latarka, która pokazuje drogę do lodówki z nagrodą. I tak, zawsze można wrócić do błędów – ale po co, skoro można wrócić z klientami?
📌 TL;DR – Z desperata w dżentelmena
TL;DR to skrót od angielskiego „Too Long; Didn’t Read”, czyli w tłumaczeniu na nasze:
👉 „Za długie, nie chciało mi się czytać”.
To taki żartobliwy, internetowy sposób na podsumowanie dłuższego tekstu w kilku punktach – dla tych, którzy albo się spieszą, albo lubią konkrety jak espresso bez mleka.
W artykułach, mailach czy postach w social media „TL;DR” często pojawia się na końcu i zawiera esencję: najważniejsze wnioski, streszczenie, kluczowe porady.
Więc jeśli ktoś przeskroluje cały tekst aż do końca, a potem mówi „dobra, powiedz mi to w trzech zdaniach” – to właśnie TL;DR mu odpowiada.
- Miej swój taniec – nie kopiuj każdego kroku konkurencji.
- Mów do ludzi, nie milcz w blasku produktu.
- Bądź sobą – plastik pęka przy pierwszym uścisku dłoni.
- Stawiaj na systematyczność – romantyzm to codzienne drobne gesty, nie fajerwerk raz w roku.
- Poproś eksperta o latarkę – zanim ugryziesz kolejny marketingowy mur.
I pamiętaj: uwodzenie klienta bez planu to jak flirtowanie na autopilocie – może i wylądujesz, ale najpewniej nosem w trawę. 🛬
Ekspertyza – Jak Sukces Studio robi z Ciebie Casanovę marketingu (ale bez czarowania)

Krok 1: Diagnoza – czyli poznajmy się lepiej
Zanim się zakochasz (czyli: zainwestujesz w kampanię), sprawdzamy, co u Ciebie działa. Gdzie ucieka ruch. Co przyciąga uwagę, a co ją odpycha. Krótko mówiąc – co jest sexy w Twoim marketingu, a co wymaga zmiany fryzury.
Krok 2: Plan – czyli nie improwizuj na randce
Dostajesz strategię dopasowaną do Ciebie – żadnych „szablonów z internetu”. Bo Twoja firma to nie Tinderowy klon. Potrzebujesz indywidualnego podejścia.
Krok 3: Wdrożenie – zespół, który ogarnia
Nie musisz grać na gitarze, gotować i tańczyć tango jednocześnie. Masz zespół. Copywriter, grafik, strateg, technik – każdy wie, co robić. Ty możesz skupić się na tym, co kochasz – czyli swoim biznesie.
Case study: Zamiast desperackich wiadomości – regularne randki z klientem, które kończą się… zakupami
Poznaj Magdę. Fajna, ciepła dziewczyna z misją. Prowadzi butik z odzieżą slow fashion — naturalne tkaniny, lokalni dostawcy, zero plastiku, dużo serca. Ubrania piękne, stylowe, ekologiczne… tylko co z tego, skoro klientki nie miały pojęcia, że istnieje?
Marketing Magdy przypominał nieśmiałe wyznanie miłości w zatłoczonym klubie:
- Insta story raz na miesiąc – czasem o 23:47, bo „akurat miała chwilę”.
- Posty? Coś w stylu: „Zajrzyjcie do sklepu, mamy nowości!”
- Newsletter? No właśnie, co to w ogóle jest…?
Jeśli klientki widziały to w ogóle (a raczej nie), wyglądało to jak „Cześć, kup coś, pliiis!” — a przecież żadne uwodzenie nie zaczyna się od prośby o portfel.
🔍 Diagnoza (czyli pierwsze spojrzenie i: „Mamy problem”)
Na bezpłatnej konsultacji Magda wylała z siebie wszystko:
– „Robię, co mogę, ale mam wrażenie, że krzyczę w pustkę.”
– „Wiem, że ludzie chcą takich ubrań, ale nie wiem, jak do nich dotrzeć…”
– „Nie lubię się promować – wolę szyć, nie sprzedawać.”
Brzmiało znajomo. Bo takich Magd znam dziesiątki. Super produkt, zero strategii.
Czyli marketing jak randkowanie „na spontanie”: bez planu, bez sygnałów, bez efektu.
🧠 Co zrobiliśmy (czyli: „Jak z nieporadnego flirciarza zrobić prawdziwego dżentelmena”)
✅ Nowa strona z jasnym komunikatem
Zamiast: „Witaj na stronie!” – pojawiło się:
„Naturalne, wygodne ubrania dla kobiet, które chcą czuć się sobą – bez kompromisów.”
Prosto, konkretnie, do serca. Jak pierwszy komplement, który trafia – nie brzmi jak z internetu.
✅ Lejek sprzedażowy
Nie, to nie rura hydrauliczna. To proces uwodzenia klientki:
- Zobacz post →
- Wejdź na stronę →
- Pobierz poradnik „Jak dobrać lnianą sukienkę do sylwetki” →
- Zapisz się na newsletter →
- Dostajesz treści z wartością i subtelnymi propozycjami zakupu →
- Kupujesz – z uśmiechem i poczuciem, że to Ty podjęłaś decyzję.
Czyli: flirt, rozmowa, zaufanie, działanie. Jak w dobrej relacji.
✅ Newsletter z „listami miłosnymi”
Zamiast: „Nowa kolekcja. Sprawdź.”
Magda zaczęła pisać krótkie, osobiste wiadomości w stylu:
„Ostatnio jedna klientka powiedziała, że lniana bluzka uratowała jej wakacje – bo nic się nie kleiło. Więc pomyślałam – warto o tym napisać. :)”
Czy to działało? O rany, jak bardzo.
📈 Efekty (czyli pierwsza, druga i trzecia udana randka z klientem)
➡️ Wzrost zamówień o 270% w 2 miesiące
Tak, liczby nie kłamią. Z kobiet, które kiedyś tylko „przypadkiem kliknęły”, zrobiły się klientki, które wracają, polecają i… kupują.
➡️ Liczba subskrybentek newslettera +400%
A wszystko dzięki jednemu darmowemu PDF-owi i tonowi, który brzmi jak rozmowa przy kawie – nie korpo-spam.
➡️ Feedback? Same wzruszenia i wzmianki w wiadomościach
„Magda, pierwszy raz czułam, że ktoś mówi do mnie, nie do wszystkich.”
„Twoje maile czytam z herbatą w ręku – nie tylko po to, żeby kupić.”
❤️ A Magda? Uwierzyła, że marketing może być romantyczny (i skuteczny!)
W jej słowach:
„Nie wierzyłam, że marketing może być aż tak ludzki i skuteczny jednocześnie. Myślałam, że trzeba krzyczeć, wciskać, kombinować. A wystarczyło zrozumieć klientki i rozmawiać z nimi jak z przyjaciółkami. I mieć Was – ludzi, którzy ogarniają.”
I o to chodzi w ekspertyzie.
Nie wciśnięcie gotowego planu.
Nie magiczne sztuczki.
Tylko dopasowany proces, który sprawia, że klient chce wrócić.
Jak na dobrą randkę.
Chcesz, by Twoi klienci pisali do Ciebie nie jak do sprzedawcy, ale jak do kogoś, komu ufają i kogo lubią?
Nie musisz zgadywać, co działa. Wystarczy, że zrobimy to razem.
👉 Umów się na bezpłatną konsultację – i zobacz, jak Twoja firma może zdobywać klientów z klasą.
Bezpłatna konsultacja, czyli randka w ciemno… która naprawdę działa

Wiem, co myślisz: „Bezpłatna konsultacja? Pewnie będą mi coś wciskać.”
Nie. Tu nie chodzi o szybki „numer sprzedażowy”. To spotkanie, na którym poznajesz, analizujesz, dostajesz konkrety i decydujesz, czy chcesz iść dalej. Bez presji. Bez zobowiązań. Jak na dobrej randce: rozmawiamy, poznajemy się, a Ty sam decydujesz, czy chcesz kolejnego spotkania.
Kto najbardziej skorzysta?
👨🏫 Właściciele nowych firm
Dopiero zaczynasz? Zamiast strzelać w ciemno, dowiedz się, jak działać z sensem.
📉 Firmy, którym „coś przestało działać”
Spadł ruch na stronie, klienci gdzieś zniknęli? Pomożemy znaleźć, gdzie się „rozpadła relacja”.
🛠️ Osoby planujące modernizację strony
Zanim wydasz na dewelopera, pogadaj z kimś, kto Ci powie, co warto robić, a co jest tylko błyszczącym bajerem.
Najczęstsze błędy mikroprzedsiębiorców, czyli czego NIE robić na pierwszej randce z klientem
🧟 Zbyt wcześnie mówisz o sprzedaży
To tak, jakbyś na pierwszej randce spytał: „A ile dzieci chcesz mieć?” Zanim sprzedasz – pokaż, że jesteś wart uwagi.
📢 Zbyt dużo mówisz o sobie
„Nasza firma powstała w 2007 roku, świadczymy kompleksowe…” STOP. Klienta to nie obchodzi. Klienta obchodzi on sam. Mów o jego problemach – i o tym, jak je rozwiążesz.
🎨 Strona jak z lat 2000
Twoja witryna to jak Twoje ubranie na randkę. Może nie musi być od Armaniego, ale błagam – nie dres i klapki. Jeśli strona wygląda jak z Internet Explorera, to… nic dziwnego, że randka się nie udaje.
🎯 Brak wyraźnego CTA (wezwania do działania)
Wyobraź sobie randkę, która kończy się słowami: „No to… może kiedyś znów?” Nie. Klient potrzebuje jasnego zaproszenia: „Zapisz się. Zamów. Umów się.”
🙉 Ignorujesz sygnały zwrotne
Klient Ci coś napisał, zapytał, zostawił komentarz? A Ty to olałeś? To jakbyś na randce milczał, gdy ktoś mówi: „Lubię jazz…” I nie zaproponował koncertu.
Checklista: 10 punktów, by Twój marketing był jak randka idealna
✅ Masz jasny komunikat na stronie – „dla kogo, co i dlaczego”
✅ Twoje zdjęcia nie wyglądają jak z fotki dowodowej
✅ Masz CTA – czyli zachętę do kolejnego kroku
✅ Masz treści, które edukują i przyciągają
✅ Masz coś darmowego (lead magnet) – jak czekoladka na dzień dobry
✅ Komunikacja jest autentyczna, nie korpomową
✅ Zbierasz dane (mail, telefon – wiadomo, nie do flirtu, do remarketingu!)
✅ Masz plan działania – a nie „co tydzień wymyślam coś nowego”
✅ Mierzysz efekty – czyli wiesz, które „podrywacze” działają
✅ Masz kogoś, kto pomoże – jak konsultant z Sukces Studio
A ile to kosztuje, czyli czy stać Cię na „randkowego trenera”?
Zróbmy prostą analogię: koszt jednej nieudanej reklamy w Google to czasem 1000 zł. Koszt utraconego klienta – często kilka tysięcy. A koszt BEZPŁATNEJ konsultacji? Zero. Ale wartość? Ogromna.
Oto jak to u nas wygląda:
| Usługa | Koszt | Co dostajesz |
|---|---|---|
| Konsultacja 1:1 | 0 zł | Analiza, strategia, priorytety |
| Audyt strony + plan | od 890 zł | Szczegółowa ekspertyza + instrukcja działania |
| Pełna obsługa marketingowa | wycena indywidualna | Zespół ogarnia, Ty śpisz spokojnie |
To jak wybór między:
🚗 Samodzielną jazdą bez mapy
VS
🧭 GPS-em, który mówi: „Skręć w prawo, bo tam czeka klient z portfelem.”
Podsumowanie: Ekspertyza to Twój skrót do sukcesu – i udanej relacji z klientem
Pamiętaj: marketing to nie gra o lajki. To nie konkurs piękności. To proces BUDOWANIA RELACJI. A relacja wymaga:
❤️ Zrozumienia
🧠 Strategii
👣 Działań krok po kroku
Jeśli chcesz zdobywać klientów z klasą, zamiast ich gubić po dwóch kliknięciach – ekspertyza to Twój pierwszy krok.
FAQ – czyli odpowiedzi na pytania, które pewnie chodzą Ci po głowie (i dobrze, że chodzą)
1. Czym się różni ekspertyza od opinii w grupie „Marketing dla małych firm”?
Ekspertyza to nie „czujnik z Facebooka”, który działa tylko wtedy, kiedy ktoś ma wolne między obiadem a odprowadzaniem dziecka na karate. To analiza oparta na danych, doświadczeniu i praktyce – nie na „mi się wydaje”. A poza tym: ekspert weźmie odpowiedzialność za to, co mówi – a komentator z grupy? Najwyżej zniknie z internetu i po sprawie.
2. Czy naprawdę muszę mieć plan marketingowy?
No jasne, że możesz działać bez planu – tak samo jak możesz iść w góry w klapkach albo skakać do basenu nie sprawdzając, czy jest woda. Pytanie tylko: po co się potem dziwić, że boli? Plan marketingowy to nie luksus – to fundament, żeby Twoje działania miały sens, efekt i nie kosztowały Cię nerwów, pieniędzy i łez (tak, nawet twardzielom się zdarza).
3. Czy bezpłatna konsultacja do czegoś mnie zobowiązuje?
Tak! Do jednej rzeczy: żebyś przestał zgadywać i w końcu zobaczył, jak może wyglądać poukładany marketing. Ale jeśli pytasz, czy ktoś będzie Cię potem śledził, wydzwaniał i wciskał coaching z magicznym kamieniem sukcesu – to nie. Mówimy po ludzku, pokazujemy możliwości, a Ty sam decydujesz, czy wchodzisz w ten taniec (czyli współpracę).
4. Czy nie jestem za mały, żeby inwestować w marketing?
Nie, nie jesteś „za mały”. Jesteś w sam raz – tylko może trochę rozproszony i pogubiony w tej całej reklamowej dżungli. Prawda jest taka, że im mniejsza firma, tym bardziej potrzebuje mądrze ułożonego marketingu – bo nie ma budżetu na marnowanie. A dobre wsparcie to nie wydatek, tylko inwestycja, która się zwraca szybciej niż remont kuchni po teściowej.
5. Co jeśli się boję, że „ekspert mi coś powie, a ja nie zrozumiem”?
Spokojnie, nie jesteśmy z NASA ani z jakiejś Tajnej Loży Marketerów. Rozmawiamy po ludzku, bez żargonu i angielskich słówek rzucanych jak granaty (choć czasem rzucimy, ale od razu tłumaczymy – obiecuję). A jak coś będzie zbyt skomplikowane, to powiem wprost: „Patrz, to tak, jakbyś próbował naprawić kran młotkiem – technicznie się da, ale po co?”.
6. Czy naprawdę potrzebuję strony internetowej w 2025 roku?
Nie, jeśli Twoi klienci mieszkają w lesie i wysyłają zamówienia gołębiem pocztowym. Ale jeśli chcesz, żeby ktoś znalazł Cię w Google, zobaczył ofertę i nie uciekł z krzykiem – to tak, potrzebujesz strony. Dobrej, przejrzystej, takiej która nie wygląda jak Twoja fryzura po nocy – czyli nie „rozmemłanej” i przeterminowanej.
7. Co jeśli mam już stronę, ale nic się na niej nie dzieje?
To trochę jak z akwarium bez rybek – niby coś jest, ale nikt nie patrzy. Sama obecność w sieci nic nie znaczy, jeśli strona nie przyciąga, nie angażuje i nie prowadzi klienta do zakupu. My sprawdzimy, gdzie przecieka Twój marketingowy kran – i pomożemy Ci go uszczelnić, zanim cały klient ucieknie rurą.
8. Czy wszystko mogę zrobić sam?
Teoretycznie tak – możesz też samemu naprawiać zęby, wycinać migdałki i szyć garnitur. Ale czy na pewno chcesz? Jeśli Twój dzień ma tylko 24 godziny, a Ty i tak nie masz czasu nawet na kawę, to delegowanie zadań ludziom, którzy się na tym znają, to nie słabość – to rozsądek. No i zespół Sukces Studio nie zje Ci ciastek z biura. Obiecujemy.
9. Czy muszę mieć duży budżet, żeby zacząć?
Nie musisz mieć worka pieniędzy – wystarczy, że masz głowę na karku i chęć poukładania tego, co już masz. Zaczynamy od małych kroków i działamy w ramach Twoich możliwości – bez bajek o „100 tysiącach w reklamę, bo tak trzeba”. My wiemy, jak wycisnąć efekty nawet z budżetu, który zmieści się w kieszeni jeansów – a nie tylko w aktówce dyrektora marketingu korpo.
10. Co jeśli boję się, że to kolejny „ekspert”, który tylko gada i nic nie robi?
Rozumiem. Też się kiedyś naciąłem na „specjalistę”, który znał się głównie na pobieraniu zaliczek. Dlatego w Sukces Studio najpierw dostajesz bezpłatną konsultację, konkrety, przykłady – a dopiero potem decydujesz. Niczego nie sprzedajemy na siłę, nie czarujemy. A jak coś się nie sprawdzi – to mówimy wprost, bez „owijania w storytelling i brand experience”.
Ekspertyza – Finał, który zapada w pamięć – czyli ostatnie słowo przed tym, jak klikniesz „Umów konsultację”
„Najdroższą strategią jest ta, której nie masz.” – Henry Ford
(a ja dodam – jeszcze droższa jest ta, którą wymyśliłeś w tramwaju między drugim a trzecim przystankiem).
Wyobraź sobie, że przygotowujesz kolację życia: świeże kwiaty, ulubione wino, playlista „Smooth Jazz & Chill”. A potem… zamiast świeżo wypieczonej lasagni podajesz tosty z ketchupem, bo „przecież też są ciepłe”. Tak właśnie wygląda marketing bez ekspertyzy wykonanej przez eksperta – niby coś tam jest, ale efekt? Mdły i szybko stygnie.
🚫 Bez planu – błądzisz jak GPS z rozładowaną baterią.
🚫 Bez danych – strzelasz w ciemno i dziwisz się, że kule lecą w sufit.
🚫 Bez sparingu z kimś doświadczonym – powtarzasz w kółko te same błędy, licząc, że tym razem „wszechświat usłyszy Twoje intencje”.
I tu wchodzi ekspertyza od Sukces Studio – cała na biało jak kelner z Twojej idealnej randki, z tacą pełną rozwiązań: konkretny audyt, plan krok po kroku, zespół, który to dowiezie. Ty dostajesz czas, spokój i sprzedaż, zamiast kolejnej bezsennej nocy nad „genialnym” postem, który polubi Twoja ciocia i bot z Bangladeszu.
A na koniec żart, który – mam nadzieję – zostanie Ci w głowie razem z tym artykułem:
Dlaczego marketer bez strategii jest jak facet bez parasola w Londynie?
Bo jeden i drugi myśli, że może nie będzie padać… a potem i tak wraca do domu przemoczony i zmarznięty.
Nie ryzykuj marketingowego przeziębienia. Kliknij niżej, umów bezpłatną konsultację i przekonaj się, jak ekspertyzapotrafi rozgrzać Twój biznes do czerwoności.
👉 Umów konsultację – zrób pierwszy krok do marketingu, który naprawdę działa
P.S. Wino i kwiaty ogarniesz już sam – całą resztę marketingowego „menu” doprawimy my. 😉

Kim jestem?
Nazywam się Maciek Ziegler. Jestem inżynierem specjalistą od rozwiązań internetowych i na co dzień pomagam właścicielom małych firm uporządkować marketing i sprzedaż – tak, żeby w końcu zaczęły działać.
Nie tworzę stron, czy też treści do nich. Od tego mam świetny zespół 😉
Moja rola to znaleźć źródło problemu, zadać właściwe pytania i wskazać kierunek.
Rozmawiam z klientami, analizuję ich sytuację i łączę kropki: co działa, co nie działa i dlaczego Twoja firma nie zarabia tyle, ile mogłaby.
Wspólnie z zespołem budujemy systemy, które naprawdę wspierają sprzedaż: strony, treści, lejki, YouTube, strategia – wszystko po coś i dla kogoś.
Bez ściemy, bez lania wody, wykorzystując najnowsze narzędzia i bezpłatne rozwiązania.
Jeśli czujesz, że robisz dużo, a efekty są marne – porozmawiajmy.
📌 Znajdziesz mnie też tutaj:
➡️ LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/maciejziegler/
📺 YouTube: https://www.youtube.com/@sukcesstudio


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.